Schematy żywieniowe u małych dzieci

0
150

Zalecenia dotyczące odżywania małych dzieci nie są stałe i zmieniają się pod wpływem rozwoju nauki, nowych obserwacji i teorii, czy też po prostu z przyczyn pokoleniowych. Czyli odchodzenia od zwyczajów, niekoniecznie słusznych, wpojonych przez nasze mamy i babcie. Zmieniają się także zwyczaje żywieniowe dorosłych, czego najbardziej znanym przykładem jest tak częste przechodzenie na wegetarianizm. Wszystko to sprawia, że niektóre schematy żywieniowe nie wytrzymują próby czasu. I  zachowania, które jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu były polecane, obecnie uznawane są za niewłaściwe. Przypomnijmy te najbardziej powszechne.

Zacznijmy od jabłuszka…

Rodzicie chcący rozszerzyć dietę dziecka bardzo często sięgają po owoce, najczęściej właśnie jabłka. Również przeciery owocowe znajdują się w większości „słoiczków” przeznaczonych dla najmniejszych dzieci. Tymczasem jabłka, chociaż smaczne i zdrowie, zawierają także sporo cukru. Sprawia to, że niewyrobiony zmysł maluszka przyzwyczaja się do słodkości i właśnie po nie będzie chciał najchętniej sięgać. Dlatego dużo lepszym posiłkiem dla naszej pociechy będą nie owoce, a warzywa. Marchewka, brokuły, bataty, cukinia, kalafior – każde z nich jest wartościowym pokarmem, a w postaci pieczonej czy gotowanej na parze jest na tyle miękkie, by dziecko nie miało problemu z jego rozdrobnieniem. Co do warzyw? Najlepiej kasza. Niekoniecznie manna – w przecierach i zupkach doskonale sprawia się jaglana, po którą sięgają przecież także dorośli, borykający się z problemami żołądkowymi. Jest delikatna i posiada dużo wartości odżywczych.

… roztartego na papkę.

Same przeciery, miksy i papki też wydają się stanowić zbyt dużą część diety małych dzieci. Teoretycznie posiłek w takiej postaci jest bezpieczniejszy dla dziecka, bo minimalizuje ryzyko zakrztuszenia się. Jest też wygodniejszy dla rodziców, bo papkę dziecko zje szybciej, zamiast długo bawić się z każdym kawałeczkiem jedzenia, oglądać go, obracać w buzi, brać do rączki. Ale przecież właśnie to są doznania sensoryczne, których dziecko potrzebuje by się rozwijać. Tak, by posiłek nie był jedynie podaniem pokarmy, ale też zabawą wszystkich zmysłów. Faktura, smak, kolor – to wszystko trzeba zbadać, poznać. Tymczasem jednokolorowa papka, której każda łyżeczka smakuje tak samo, nie pozwala dziecku rozwijać nawyków i zmysłów. Owszem, kawałki jedzenia trzeba później zbierać z najdalszych zakątków kuchni. Ale przyzwyczajanie od pierwszych miesięcy do zróżnicowanych smaków i faktur sprawi, że starsze dziecko też będzie miało większą chęć do ich próbowania.

A dieta wegetariańska nie jest dla dzieci.

Po posiłki wegetariańskie i wegańskie coraz więcej osób. Albo zupełnie przechodząc na taką dietę i rezygnując z mięsa czy produktów odzwierzęcych, albo też stosując dietę mieszaną. Na pewno jednak możemy zaobserwować tendencję spadkową jeśli chodzi o spożycie mięsa, rośnie też udział warzyw, roślin strączkowych, kasz w posiłkach. Jednakże w przypadku diety wegetariańskie u dzieci wciąż widoczne są obawy. Przyznajemy – uzasadnione, ale tak jest też w przypadki dorosłych. Dieta wegetariańska nie polega przecież po prostu na niejedzeniu mięsa. Musi jednocześnie być odpowiednio zbilansowana, zapewniać dostęp do wszystkich składników odżywczych, a to właśnie niedoboru żelaza czy białka (obecnych w mięsie) boją się często rodzice. Tymczasem wystarczy konsultacja dietetyka, by upewnić się, że dziecko będzie miało zapewniony odpowiedni jadłospis.

Artykuł powstał we współpracy z https://www.pediatra-gorzow.pl/

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here