Co ma kalorie, a co nie? Produkty, przy których wszyscy się mylą

0
152

Większość ludzi dobrze szacuje kaloryczność obiadu, a myli się przy rzeczach, których w ogóle nie traktuje jak jedzenia. Guma do żucia, kawa z mlekiem, woda smakowa, łyżka sosu, kieliszek wina, pastylka miętowa – każda z tych pozycji z osobna wygląda na zero, a razem potrafią dać kilkaset kilokalorii dziennie. Działa to też w drugą stronę: część produktów uchodzi za kaloryczne, choć energii praktycznie nie dostarcza.

Poniżej porządkujemy jedno i drugie, zaczynając od tego, co w ogóle znaczy „zero kalorii” na etykiecie.

Kiedy producent może napisać „zero”

To nie jest określenie marketingowe, tylko termin zdefiniowany w przepisach unijnych dotyczących oświadczeń żywieniowych. Obowiązują trzy progi:

Oświadczenie Warunek
Nie zawiera energii / zero kalorii Nie więcej niż 4 kcal na 100 ml (napoje)
Niska wartość energetyczna Do 40 kcal na 100 g lub do 20 kcal na 100 ml
Light / lite Co najmniej 30% mniej energii niż w produkcie porównywalnym

 

Wniosek praktyczny jest taki, że „zero” nie znaczy dokładnie zero. Napój gazowany w wersji bez cukru zwykle ma ułamek kilokalorii na 100 ml, czyli około 1 kcal w puszce. To wartość bez znaczenia dla bilansu – ale warto wiedzieć, że deklaracja opisuje próg, a nie wynik pomiaru.

Podobnie „light” nie mówi nic o wartości bezwzględnej. Majonez light wciąż jest jednym z najbardziej kalorycznych produktów w lodówce, tylko o 30% mniej niż jego pełnotłusta wersja.

Napoje: największe źródło pomyłek

Płyny mają tę właściwość, że nie sycą i nie zapisują się w pamięci jako posiłek. Dlatego to właśnie tu kryje się najwięcej niepoliczonej energii.

Napój Orientacyjnie
Woda, herbata bez dodatków 0-2 kcal
Czarna kawa, espresso 2-5 kcal
Napój gazowany „zero” poniżej 1 kcal na 100 ml
Woda smakowa 10-20 kcal na 100 ml, czyli 50-100 kcal w butelce
Kawa z mlekiem (duża) 100-180 kcal
Sok owocowy, szklanka 100-120 kcal
Piwo, 0,5 l 200-250 kcal
Wino, kieliszek ok. 120 kcal

 

Dwie rzeczy warto z tej tabeli zapamiętać. Po pierwsze, czarna kawa jest praktycznie bezkaloryczna, a kawa z mlekiem bywa posiłkiem – cała różnica siedzi w dodatku, o którym nikt nie myśli w kategoriach jedzenia. Po drugie, alkohol dostarcza 7 kcal na gram, czyli bliżej tłuszczu niż cukru, a przy tym prawie nigdy nie trafia do domowych rachunków.

Rzeczy, które żujemy, ale niekoniecznie zjadamy

Guma do żucia jest dobrym przykładem produktu z pogranicza. Wersja bez cukru zawiera poliole – substancje słodzące o wartości około 2,4 kcal na gram, czyli niemal o połowę mniej niż cukier. Drażetka to zwykle 2-5 kcal, guma z cukrem około 10 kcal. Nie ma to znaczenia przy jednej sztuce dziennie, ale opakowanie dziennie to już realna pozycja.

Podobnie działają pastylki miętowe, cukierki „bez cukru” i syropy na kaszel. Deklaracja „bez cukru” mówi wyłącznie o cukrze, nie o energii – poliole, które go zastępują, energię dostarczają, tylko mniejszą. Wyjątkiem jest erytrytol, który zgodnie z przepisami liczy się jako 0 kcal na gram.

Rzeczy, których się nie połyka

Osobna kategoria to substancje, które trafiają do ust albo do dróg oddechowych, ale nie do przewodu pokarmowego. Płukanka do ust, aerozol do gardła, inhalacja z soli fizjologicznej, para wodna z nawilżacza – w żadnym z tych przypadków nie zachodzi trawienie, więc nie ma mowy o przyswajaniu energii.

Zasada jest tu prosta i warto ją znać, bo rozstrzyga większość podobnych wątpliwości: kalorie powstają dopiero wtedy, gdy organizm coś strawi i wchłonie. Substancja, która zostaje w ustach albo trafia do płuc i jest wydychana, nie przechodzi tej drogi.

Przeczytaj również: Ile kalorii ma e-papieros

Dodatki, które umykają przy każdym posiłku

Jeśli szukać jednego miejsca, w którym najczęściej gubi się kilkaset kilokalorii dziennie, to są nim dodatki do dań – dolewane, dosypywane i dokładane odruchowo.

Dodatek Orientacyjnie
Łyżka oliwy lub oleju ok. 90 kcal
Łyżka masła ok. 75 kcal
Łyżka majonezu ok. 90 kcal
Łyżka ketchupu ok. 15 kcal
Mleko do kawy, 30 ml 15-20 kcal
Łyżeczka cukru ok. 20 kcal
Garść orzechów 150-200 kcal

 

Cztery kawy z mlekiem i dwie łyżki tłuszczu do smażenia to około 250 kcal, których prawie nikt nie liczy. W skali miesiąca daje to wartość porównywalną z kilkoma pełnymi posiłkami.

Co naprawdę nie ma kalorii

Dla równowagi lista produktów, które w praktyce można pominąć w rachunku: woda, woda mineralna i gazowana bez dodatków, herbata i kawa bez mleka i cukru, napary ziołowe, przyprawy suszone w typowych ilościach, ocet w ilości używanej do sałatki, słodziki w tabletkach oraz erytrytol.

Warto natomiast uważać na dwa produkty, które trafiają na tę listę przez pomyłkę. Ocet balsamiczny bywa słodzony i ma kilkadziesiąt kilokalorii na 100 ml. Sos sojowy jest niskokaloryczny, ale bardzo słony, więc ograniczenia dotyczą go z innego powodu.

Jak czytać etykietę, żeby się nie pomylić

Trzy nawyki wystarczą, żeby wyeliminować większość błędów:

  1. Sprawdzaj, czego dotyczy tabela. Wartości podawane są zwykle na 100 g lub 100 ml, a nie na porcję ani na opakowanie. Batonik ma 45 g, napój 500 ml – obie liczby trzeba przeliczyć.
  2. Szukaj wiersza „wartość energetyczna”, nie hasła z frontu opakowania. Napisy „fit”, „bez cukru” i „naturalny” nie są oświadczeniami żywieniowymi i nie mówią nic o energii.
  3. Pamiętaj o tolerancji. Deklaracje mają dopuszczalny margines błędu rzędu kilkunastu procent, a produkty naturalne różnią się między partiami. Domowe liczenie ma realną dokładność około 10% – i to w zupełności wystarcza.

Liczy się to, co organizm wchłonie

Kalorie nie biorą się z tego, jak bardzo coś wygląda na jedzenie, tylko z tego, ile energii organizm z danej rzeczy wchłonie. Dlatego szklanka soku liczy się bardziej niż talerz warzyw, guma bez cukru prawie się nie liczy, a rzeczy, których w ogóle nie połykamy, nie liczą się wcale. Największe różnice w codziennym bilansie robią nie posiłki, lecz to, co dolewamy i dokładamy do nich bez zastanowienia.

Artykuł powstał przy współpracy z https://e-smoke.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here